UPADŁOŚĆ KONSUMENCKA A KREDYT WE FRANKACH - UPADŁOŚĆ CZY POZEW?

UPADŁOŚĆ KONSUMENCKA A KREDYT WE FRANKACH - UPADŁOŚĆ CZY POZEW?

Wobec powszechności udzielonych w latach 2006 – 2008 kredytów indeksowanych bądź waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego, istotną grupą społeczną zainteresowaną ogłoszeniem upadłości są osoby, które bądź to zmamione roztaczaną przez banki wizją taniego kredytu, bądź pozostawione w sytuacji odmowy udzielenia kredytu w złotych, kredyt taki zaciągnęły.

Problemy finansowe licznej - bo sięgającej ponad miliona kredytobiorców – grupy frankowiczów, spowodował niezwykły i niemal nieprzerwany od 2008 r. wzrost kursu franka szwajcarskiego do złotego polskiego, osiągający dziś niewyobrażalną wcześniej wysokość. Wielu kredytobiorców, których zobowiązanie – przynajmniej według obliczeń samych banków – wzrosło nawet dwukrotnie, nie podołali terminowej spłacie rat, popadając de facto w stan niewypłacalności. Zaległości w wymaganych przez bank ratach prowadziły do wypowiedzenia umowy kredytu, uzyskania przez bank tytułu wykonawczego - czy to w formie BTE czy obecnie nakazu zapłaty - i konsekwentnej egzekucji sądowej z majątku kredytobiorcy. Co przy tym szczególnie niekorzystne, dochodzone przez bank kwoty znacznie przekraczają kwoty wypłacanych w złotych kredytów, jak również zazwyczaj przekraczają także znacznie wartość zabezpieczenia hipotecznego.


Zjawisko to, wynikające przede wszystkim ze wzrostu kursu franka do złotego, a także zatrzymania wzrostu, a często wręcz spadku cen nieruchomości, stawia konsumenta w sytuacji, w której jego majątek nie wystarcza na zaspokojenie wierzytelności banku. Sytuację konsumenta pogarszają też wysokie koszty egzekucji, sięgające nawet 15% wartości uzyskanych ze sprzedaży nieruchomości (czy ruchomości) kwot, a także naliczane przez komorników opłaty za wszczęcie egzekucji, poszukiwanie majątku dłużnika i inne. Do tego przeciągająca się często procedura dochodzenia wierzytelności i jej egzekucji rodzi sposobność do naliczania przez bank wysokich, bo ograniczonych często jedynie ustawą, odsetek karnych. Jeżeli dodać do tego koszty postępowania sądowego, czy zastępstwa procesowego pełnomocników banków, często okazuje się, że po licytacji nieruchomości, konsument wciąż pozostaje z wysokim i stale rosnącym długiem, pozostałym po kredycie, jednak już bez żadnego majątku.
Oczywistym staje się więc pytanie o zasadność wystąpienia z wnioskiem o ogłoszenie upadłości konsumenckiej osób, którym bank bądź wypowiedział kredyt indeksowany kursem franka szwajcarskiego, bądź które przewidują, iż w najbliższym czasie wypowiedzenie takie otrzymają. Czy jednak ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest dla kredytobiorców kredytów indeksowanych kursem franka szwajcarskiego, tj. frankowiczów, możliwe?


Dopuszczalność ogłoszenia upadłości konsumenckiej wobec kredytobiorców kredytów indeksowanych bądź waloryzowanych do franka.


Na skutek gwałtownego i niespotykanie wysokiego wzmocnienia waluty szwajcarskiej wobec złotego, powstanie stanu niewypłacalności u konsumenta powinno w pełni uzasadniać ogłoszenie upadłości konsumenckiej i konsekwentne umorzenie długów konsumenta, w tym wierzytelności banków, które nie zostaną zaspokojone w toku likwidacji majątku. Gwałtowny i nieprzewidywalny wzrost kursu franka, którego konsekwencją był równie niespodziewany i równie gwałtowny wzrost zadłużenia kredytobiorcy względem banku nie umożliwia czynienia zarzutu rażącego niedbalstwa konsumenta. Wzrost wartości franka szwajcarskiego na przestrzeni ostatnich lat miał charakter tak drastyczny i odbiegał tak dalece od przeciętnych, rynkowych wahań kursów walut, że nie wydaje się możliwym by konsument mógł uwzględnić go w swoich ocenach. Nadzwyczajny i nierynkowy charakter zmiany kursów walut odzwierciedla także bezprecedensowa decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego, ustalająca ujemne stopy procentowe dla szwajcarskiej waluty. Ujemna stopa procentowa, będące de facto opłatą za możliwość gromadzenia w depozytach kwot pieniężnych, nie jest normalnym zjawiskiem rynkowym. W zasadzie ujemne stopy procentowe obce są ekonomii, stanowią bowiem swoistą opłatę za powierzenie oszczędności bankom, nie tylko odmawiając depozytariuszom jakichkolwiek odsetek ale odmiennie zmuszając ich do zapłaty tychże na rzecz banków.


Skoro więc Szwajcarski Bank Narodowy uznał, że sytuacja na rynku walut jest tak niezwykła, że postanowił odwrócić czasowo prawa ekonomii, uznać należy, że tak drastyczna zmiana kursu walut jaka dokonała się w ostatnich latach, nie jest naturalnym procesem zachodzącym w gospodarce rynkowej, nie może być więc przewidywalna nawet dla ekspertów, a tym bardziej dla przeciętnego konsumenta. Takie oczywiste więc skądinąd uznanie powinno implikować, iż przesłanki negatywne ogłoszenia upadłości nie zaszły, a co za tym idzie, że ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest uzasadnione i konieczne.


Dodatkowo na korzyść dłużnika przemawia fakt, że umowy kredytów indeksowanych czy denominowanych do franka szwajcarskiego napisane były niejasno i w wielu wypadkach aż roją się od klauzul niedozwolonych, o czym coraz częściej i coraz bardziej kategorycznie mówią prawnicy, a nawet orzekają już sądy. W takiej sytuacji rodzi się jednak pytanie, czy aby upadłość konsumencka jest najlepszym rozwiązaniem dla kredytobiorcy kredytu we frankach?


Zasadność ogłoszenia upadłości konsumenckiej wobec kredytobiorców kredytów indeksowanych / denominowanych kursem franka szwajcarskiego.
Skoro wiemy już, że ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest możliwe wobec konsumenta, który podpadł w niewypłacalność w wyniku nadmiernego wzrostu kursu franka szwajcarskiego, zastanówmy się, czy w jego wypadku ogłoszenie takiej upadłości jest celowe. Na początek zobaczmy czym w swej istocie są kredyty indeksowane, waloryzowane czy denominowane kursem CHF – bo bez względu na użyty przez bank termin, umowy te w swojej istocie posiadają tożsamą lub przynajmniej bardzo zbliżoną konstrukcję.


Dokładniejsza analiza tych umów wskazuje, że umowy te de facto nie są umowami kredytu w walucie obcej, nie spełniają bowiem definicji kredytu w rozumieniu prawa bankowego w brzmieniu z okresu w którym były udzielane. Prawo bankowe bowiem definiowało w tym czasie kredyt jako umowę w ramach wykonania której bank mógł od kredytobiorcy żądać jedynie zwrotu kapitału, odsetek i prowizji. Ustawodawca słowem nie zająknął się natomiast o stosowanym przez banki spreadzie walutowym, implikującym dodatkowy przychód banku, który nie spełnia definicji kapitału, odsetek ani prowizji. Gdyby jednak nawet uznać, że przychód z takiego spreadu mógłby mieścić się definicji prowizji to wobec określonej ustawowo górnej granicy takiej prowizji (w interesujących nas latach 2006 – 2008 było to 5% wartości kredytu), okazałoby się, że prowizja taka jest prawem niedopuszczalna, a jej naliczanie wprost przeczy ustawie w zakresie w jakim przeciwdziała ona lichwie, co mogłoby mieć poważne skutki dla banku i jego pracowników, z odpowiedzialnością karną włącznie. Jeżeli więc przychody ze spreadu – naliczanego de facto dwukrotnie bo pierwszy raz w dniu wypłaty transz kredytu, ponownie zaś z każdą ratą płatności – nie były prowizją, to tym bardziej nie mogły być odsetkami ani kapitałem, te bowiem mają precyzyjną definicję prawną i ekonomiczną.


Czym zatem są kredyty indeksowane / denominowane / itd. do franka? Skoro nie są umowami kredytu, ani innymi umowami nazwanymi, to muszą być umowami nienazwanymi, co najwyżej quasi kredytowymi, a uzależnienie wysokość zobowiązania konsumenta od kursu walut i wysokości indywidualnie i dowolnie ustalanych spreadów prowadzi do konkluzji, że są to umowy o charakterze instrumentów pochodnych. Umowy nienazwane są co prawda na gruncie polskiego prawa co do zasady dopuszczalne, jednak nie są to umowy kredytu, co niesie istotne skutki przy ustalaniu treści tych umów.


Co więcej umowy te są w dodatku sprzeczne z normami polskiego prawa cywilnego, co widoczne jest najjaskrawiej w sytuacji gdy stroną umowy jest obok banku konsument. To bowiem właśnie w sytuacji gdy umowa zawierana jest na podstawie wzorca umowy z konsumentem pojawia się istotna dla naszej analizy instytucja klauzul niedozwolonych. W umowach kredytów indeksowanych/denominowanych/etc. klauzul niedozwolonych jest wiele, jednak z wszystkich tych klauzul najistotniejsze są właśnie klauzule indeksacyjne. To klauzule indeksacyjne tworzą mechanizm indeksacji – nieznany prawu bankowemu w latach gdy umowy kredytów we frankach były zawierane - określając na jakich zasadach prowadzona była indeksacja kredytu. Natomiast to właśnie mechanizm indeksacji decydował o tym, że wypłacane w złotych polskich kwoty kredytów przeliczane były następnie na hipotetyczne, bo nieistniejące fizycznie na rachunkach bankowych, franki.


Istotnym jest tutaj, że wszystkie w zasadzie umowy kredytowe wprowadzone do obrotu zawierały klauzule indeksacyjne określające indeksacje według dowolnie i jednostronnie ustalanych przez bank kursów wymiany walut. Ponieważ banki nigdzie w swoich umowach nie określiły górnej granicy spreadu o jaki podwyższały kurs NBP – o ile w ogóle opierały swój kurs na kursach NBP – przyznały sobie takimi postanowieniami prawo do arbitralnego decydowania o wysokości zobowiązań konsumenta. To bowiem jaki kurs kupna waluty określiły niczym nieograniczone w swoich decyzjach banki determinowało wysokość wyrażonego we franku zobowiązania klienta. To właśnie kwota obliczona na podstawie takiego dowolnie ustalanego przez bank kursu stanowi w całym okresie kredytowania podstawę obliczania wysokości zadłużenia konsumenta i jego wymagalnych rat.


Uznanie, że klauzule indeksacyjne przyznały bankom całkowitą i wyłączną kontrolę nad ustaleniem wysokości poziomu zadłużenia konsumenta, tj. kwoty wyrażonej we franku szwajcarskim, jak również, że zawarcie umów kredytu następowało zawsze na podstawie wzorców umownych a nie indywidualnie negocjowanych umów, prowadzi konsekwentnie do stwierdzenia niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych. Klauzule niedozwolone to bowiem klauzule, które kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, a trudniej byłoby znaleźć postanowienie umowne mniej korzystnie kształtujące interes strony niż klauzula przyznająca dowolne ustalenie zobowiązania konsumenta jedynie według uznania banku w dniu wypłaty transzy kredytu. Tak zresztą orzeka konsekwentnie Sąd Okręgowy w Warszawie Sąd Ochrony Konsumenta i Konkurencji poddając wzorce umów bankowych kontroli abstrakcyjnej, tak również orzekają coraz częściej inne sądy powszechne rozpatrujące sprawy konkretnych umów kredytowych.


Uznanie natomiast niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych prowadzi do jedynego przewidzianego polskim prawem skutku w postaci uznania, że klauzule takie nie wiążą konsumenta, o czym również orzekają już polskie sądy vide orzeczenia wydane przez: Sąd Okręgowy w Warszawie sygnatura VI C 1713/1 w dniu 29 kwietnia 2016, Sąd Okręgowy w Szczecinie sygnatura I C 554/14 w dniu 7 listopada 2014 r., Sąd Apelacyjny w Szczecinie sygn. I ACa 16/15 w dniu 14 maja 2015 r., Sąd Okręgowy w Poznaniu sygnatura XII C 2718/14 w dniu 12 kwietnia 2016 r.


Jeżeli natomiast uznamy niezwiązanie konsumenta postanowieniami niedozwolonych klauzul indeksacyjnych, to przy wskazanym wcześniej braku definicji ustawowej kredytu indeksowanego, okazuje się, że nie sposób jest określić czym taka indeksacja miałaby być.


Umowa kredytu indeksowanego pozbawiona klauzul indeksacyjny staje się więc zwykłą umową kredytu w złotych polskich, w której bank miał wypłacić kwotę kredytu w złotych, a konsument miał w złotych spłacać raty tego kredytu. Bank faktycznie też wypłacał transze kredytu w złotych polskich, a konsument faktycznie – przynajmniej do czasu zawarcia aneksu na mocy nowelizacji prawa bankowego z 2011 roku – spłacał złote. Umowa kredytu więc zawarta przez konsumenta jest zwykła umową kredytu w złotych polskich, ale wobec braku możliwości poszukiwania zgodnej woli stron w sytuacji obecności klauzul niedozwolonych, przez sąd oprocentowana wciąż zgodnie ze stopą LIBOR.


Takie uznanie niesie więc istotne implikacje ekonomiczne prowadzące do redukcji istniejących obecnie kwot zadłużenia kredytobiorcy nawet o blisko połowę. Uznanie takie implikuje też konieczność ponownego przeliczenia kredytu i ustalenia zasadniczo niższych rat, zarówno przyszłych jak i tych zapadłych. Wobec tych konsumentów, którzy spłacają raty na bieżąco konieczne jest uznanie, że mają oni istotnie wysoką nadpłatę, którą bank na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu powinien im oddać. W sytuacji natomiast gdy umowa kredytu została wypowiedziana przez bank na podstawie uznania, że kredytobiorca zwlekał z ustaloną umownie liczbą rat, uznanie złotowego charakteru kredytu implikować będzie nieskuteczność wypowiedzenia. Skoro bowiem kredyt indeksowany w istocie jest kredytem w złotych, to w dniu wypowiedzenia zawsze niemal istniała duża nadpłata po stronie konsumenta nie zaś zaległość.


Skoro konsument w dacie wypowiedzenia nie posiadał zaległości, wypowiedzenie to było nieskuteczne, bo bezprawne. Praktyka takich spraw pokazuje, że nawet w rok czy dwa po zaprzestaniu spłaty kredytu wciąż po stronie konsumenta istnieje nadpłata, nawet gdyby przyjąć, że umowa wciąż obowiązywała. Oznacza to, że w przypadku większości konsumentów bank nie tylko nie miał prawa wypowiedzieć umowy ale nie posiada tego prawa nawet w chwili wniesienia powództwa przeciwegzekucyjnego o pozbawienie wykonalności BTE czy sprzeciwu lub zarzutów do nakazu zapłaty.


Czy wobec tego celowe jest dla frankowiczów ogłoszenie upadłości? Wydaje się, że nie, a właściwą drogą będzie spór sądowy z bankiem, tym bardziej, że podstawy merytoryczne takiego sporu są silne, a dotychczas wydane orzeczenia napawają optymizmem. W ostateczności natomiast, gdyby nawet sąd rozpatrujący konkretną sprawę nie przychylił się do stanowiska kredytobiorcy, zawsze będzie mógł on złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Ogłoszenie upadłości konsumenckiej może też być korzystne dla osób, które oprócz kredytu we franku posiadają także inne wysokie zobowiązania, w ich bowiem wypadku wygrana z bankiem, może nie wystarczyć do odzyskania wypłacalności.


Przeczytaj więcej o: kredycie we frankach i klauzulach indeksacyjnych.


Autorzy:
Piotr Pieczara, syndyk, doradca restrukturyzacyjny, pełnomocnik Kancelarii Themi
Michał Kaczmarski, adwokat specjalizujący się w problematyce prawa upadłościowego, cywilnego i gospodarczego

Wypełnij formularz i zgłoś się w celu wykonania bezpłatnej analizy prawnej Twojej sytuacji pod kątem możliwości i skutków ogłoszenia upadłości konsumenckiej (lub upadłości przedsiębiorcy). Prawnicy Kancelarii Themi specjalizujący się w problematyce upadłości (syndycy masy upadłościowej, doradcy restrukturyzacyjni, adwokaci) skontaktują się z Tobą w ciągu 48 godzin w celu wykonania bezpłatnej analizy prawnej Twojej sytuacji.

Oświadczam, że wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez administratora danych w celach marketingowych, tj. sprzedaży usług prawnych Themi Spółka z o.o. z siedzibą w Krakowie i przesyłania mi informacji dotyczących oferty usług prawnych świadczonych przez Themi Spółka z o.o. z siedzibą w Krakowie, stosownie do treści przepisów Ustawy o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997r. (Dz.U. Nr 133. Poz.883 ze zm.).